Używamy cookies m.in. w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszej strony (zapamiętywanie preferencji i ustawień na naszych stronach, zbieranie anonimowych danych dla celów statystycznych). Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
ENG
PL

Savage Gear Trophy Szczecinek 2017

2017-11-05

Nie przepadam za zawodami. Nie jestem fanem łowienia małych okonków po 18 czy 20 centymetrów i przeliczania kilkunastu rybek na punkty. Nie za bardzo łapię ideę dłubania drobnicy i zdecydowanie wolę mieć szansę na złowienie jednej dużej ryby i nawet jej nie złowić, niż nadłubać setkę ledwo wymiarowych pasiaczków. Oczywiście każdy ma swoją frajdę i powinien robić to, co sprawia mu przyjemność, ale ja od zawodów trzymam się z daleka.

Pod koniec października odbyły się zawody, których przesłanie było zupełnie inne – łowimy duże ryby. Nie ma dłubaniny dziesiątek okołowymiarowych okonków, czy naciągania chudych szczupaczków do magicznej granicy 50 centymetrów. Albo grubo, albo wcale.
Zawody pod nazwą Savage Gear Trophy Szczecinek 2017, organizowane przez Miasto Szczecinek, Powiat Szczecinecki i Gminę Szczecinek, odbywały się na dwóch jeziorach – Trzesiecko oraz Wierzchowo. Pierwsze z jezior, położone na terenie miasta słynie z pięknych okoni oraz pojawiających się coraz częściej sandaczy. Złowienie okazałego szczupaka też nie jest jakimś wyjątkowym wydarzeniem. Włodarze Szczecinka dokładają wszelkich starań, aby ta wspaniała woda stała się wędkarską wizytówką miasta. Prowadzony jest program rewitalizacji jeziora, a samo miasto dokłada co roku kwotę 80 tys.zł na zarybienia! Drugie z jezior – Wierzchowo, owiane jest legendami o potężnych szczupakach zamieszkujących tę wodę, a także o okoniach, których rozmiary przekraczają magiczną granicę 50cm! Każdego roku wędkarze łowią tam około 25 esoxów przekraczających metr długości, a w tym sezonie największa ryba mierzyła 117cm. Jest moc, prawda?
Przedstawiciele Szczecinka zaproponowali mi współorganizację tej imprezy oraz pełnienie funkcji sędziego głównego. Gdy usłyszałem o założeniach łowienia tylko dużych ryb, nie mogłem się nie zgodzić – tym bardziej, że miałem okazję wędkować już wcześniej na obu jeziorach i wiedziałem doskonale, jaki potencjał w nich drzemie.

Założenie było proste – łowimy duże ryby, więc podnosimy poprzeczkę. Podczas zawodów minimalne wymiary drapieżników znacznie poszybowały w górę. Do punktacji liczyły się okonie powyżej 25cm, sandacze powyżej 55cm, a szczupak dostał jeszcze wyższy wymiar – 65cm. Podczas dwudniowej rywalizacji można było zapunktować dwoma okoniami (oczywiście jeśli ktoś złowił dwa pasiaki po 30cm, a później okonia 35cm, to do puli wskakiwały dwa największe garbusy) oraz dwoma szczupakami lub sandaczami (ewentualnie jeden szczupak i jeden sandacz), co dawało sumę czterech ryb (w tym maksymalnie dwa okonie).
Wędkarze łowili w dwuosobowych teamach, więc była to „praca” zespołowa – tak, jak powinno wyglądać wędkowanie dwóch kolegów na jednej łódce. Wynik jest wspólny, porażka również.
Takie zasady ale również atrakcyjne nagrody, przyciągnęły do Szczecinka aż 66 dwuosobowych teamów. A było o co walczyć! Za zajęcie pierwszego miejsca zwycięzcy zgarniali potężną nagrodę pieniężną, w wysokości 10 tys.zł (!!!) oraz 5 tys.zł w sprzęcie marki Savage Gear. Za drugie miejsce wjeżdżała gotówka w wysokości 5tys.zł oraz sprzęt wędkarski (również ufundowany przez firmę Savage Gear) o wartości 2,5tys.zł, a za trzecie koperta z kwotą 2500zł oraz nagrody za kwotę 1500zł! Do tego dochodziły nagrody rzeczowe za największego szczupaka, sandacza oraz okonia.
Była też nagroda-niespodzianka, która trafiła w ręce dwóch „pechowców”. Był to voucher na tygodniowy pobyt w polskiej bazie wędkarskiej Fishing Planet nad Ebro w Hiszpanii dla dwóch osób.
Nagrody bardzo atrakcyjne, więc aby uniknąć podejrzeń o układy i układziki, wszyscy sędziowie byli spoza Szczecinka – część z Czaplinka, z Pyrzyc, a większość z Warszawy.

W sobotę 21 października, 33 łodzie z dwuosobowymi załogami ruszyły na taflę jeziora Trzesiecko, a drugie tyle na jezioro Wierzchowo. Zachmurzenie było spore, jednak nie padał deszcz, a wiaterek lekko marszczył powierzchnię jezior. Po dwóch godzinach od rozpoczęcia zmagań sędziowie dostawali sygnały o sporych ilościach szczupaków 50-55cm łowionych w płytkich zatokach Wierzchowa, jednak ryby te – mimo iż wymiarowe, nie były brane pod uwagę podczas zawodów. Wreszcie zaczęły się okonie. Najpierw sygnały o pasiaku 26cm, później 30, aż wreszcie ktoś złowił dużego okonia – 38,5cm! Chwilę później mierzymy szczupaka o długości ponad 81cm. Gruby, wyżarty esox skusił się na sporą gumę prowadzoną w toni w miejscu, gdzie echo wskazywało 10 metrów głębokości. Od sędziów z Trzesiecka docierają wieści o złowieniu okonia o długości niemal 43cm! Piękna ryba! W kolejnej godzinie dostajemy informację o fajnym sandaczu, kilku spadach i kilku niewymiarowych mętnookich.
Po pewnym czasie padają kolejne szczupaki na Wierzchowie. Tym razem 71cm oraz 68cm – i co najciekawsze, łowią je ci sami wędkarze, którzy wcześniej wytargali esoxa ponad 81cm! Taktyka szukania dużych ryb na głębokiej wodzie i łowienia w toni sporymi gumami przynosi efekty. Były to jedyne trzy szczupaki zgłoszone tego dnia do miary (oczywiście zapunktowane zostały tylko dwa największe) przez wszystkich zawodników. Pozostałe esoxy były mniejsze, choć niektóre niemal ocierały się o wyznaczony wymiar 65cm. Sporo jest też okoni od 20 do 25cm, które również nie są punktowane w rywalizacji. Niektórzy wędkarze złowili po 30 wymiarowych okoni i po kilka szczupaków do 60cm!

Niedziela przyniosła zmiany w sektorach (wędkarze łowiący w sobotę na Trzesiecku przerzucili łódki na Wierzchowo i odwrotnie) oraz pogodzie. Od rana siąpił deszcz i nie przestał aż do wieczora. Organizatorzy przewidzieli taką możliwość i w miejscach slipowania łodzi czekała na przemoczonych zawodników i sędziów kuchnia polowa, z gorącą grochówką oraz kawą i herbatą. Można było zrobić sobie krótką przerwę lub po zakończeniu tury zjeść coś gorącego.
Drugiego dnia zawodów ruszyły się okonie na Trzesiecku. Zawodnicy zgłosili do miary aż pięć potężnych garbusów powyżej 40cm, a największy mierzył dokładnie 44,5cm! Pojawił się też szczupal o długości 89cm, a prawdziwy potwór zeżarł 18 centymetrowego jerka wraz z połową przyponu z fluorocarbonu. Na Wierzchowie duże okonie wciąż nieaktywne (co mnie zaskoczyło), a szczupaki też słabo odpaliły – padły dwie ryby 80+ i trochę króciaków.

Do miary zgłoszono 38 okoni, 7 szczupaków i jednego sandacza, jednak musimy pamiętać o podwyższonych wymiarach na czas zawodów. Ryb wymiarowych złowiono na pewno ponad pół tysiąca, jednak idea zawodów była inna – łowimy duże ryby. Wędkarze złowili siedem okoni powyżej 40cm!!! Tu królowało jezioro Trzesiecko w samym centrum Szczecinka, bowiem to właśnie ono „dało” zawodnikom potężne garbusy (największy 44,5cm). Piękna woda w centrum Szczecinka pokazała swój potencjał. Sporo było pasiaków 30+ złowionych również na Wierzchowie. Mnie osobiście zaskoczyło to, iż nie zameldowały się okazałe garbusy na Wierzchowie, bowiem jest tam liczna populacja tych ryb w rozmiarach 40+, a nawet 50+. Pojawiło się za to dużo małych szczupaków (50-55cm), jednak tylko siedem z nich przekroczyło ustalony na zawody wymiar 65cm. Dwie ryby (88,8cm – największy szczupak zawodów oraz 67,5cm) złowiono na Trzesiecku, a pozostałe esoxy udało się przechytrzyć w toni Wierzchowa. Do miary zgłoszono też jednego sandacza (62,4cm) złowionego w jeziorze Trzesiecko. Te ryby trochę nie odpaliły (podobnie, jak duże szczupaki), choć zapowiadało się ciekawie, ponieważ kilka dni przed zawodami trenujący koledzy złowili kilka fajnych mętnookich, w tym pięknego smoka 80cm.

 

fot.1.JPG 

 

Do rywalizacji w Savage Gear Trophy Szczecinek 2017 stanęło 66 załóg.

fot.2.JPG

 

Zawodnicy startowali na najróżniejszych łodziach – były jednostki małe, średnie i duże…

fot.3.JPG

…były też jednostki naprawdę pokaźnych rozmiarów.

fot.4.JPG

Pierwsza duża ryba zawodów – szczupak 81,6cm z jeziora Wierzchowo.

fot.5.jpg

Ta sama ryba z innego ujęcia.

fot.6.jpg

Kolejna wymiarowa ryba.

fot.7.jpg

Trzesiecko zaczyna pokazywać swój potencjał.

fot.8.jpg

Pojawił się też pierwszy wymiarowy sandacz, również z jeziora Trzesiecko.

Oprócz samej formuły łowienia dużych ryb i odejścia od dłubania drobnicy, na zawodach w Szczecinku spodobało mi się coś jeszcze. Wiele lat temu zdarzyło mi się kilkukrotnie wystartować w zawodach i czuję mały niesmak do dziś. Usłyszałem wtedy zdanie – „na zawodach nie ma kolegów” i byłem świadkiem, jak zawodnicy, którzy przyjechali jednym samochodem (prywatnie byli dobrymi kolegami), chowali przed sobą przynęty, aby „przeciwnik” nie zobaczył na jaki kolor gumy łowią. Tu takich sytuacji nie było. Nikt się nie spinał, nikt nikogo nie próbował ograć, nie było niezdrowego ścigania się i chorej rywalizacji. To były zmagania kolegów, znajomych, wędkarzy. Element rywalizacji jest potrzebny, jednak powinna być to rywalizacja koleżeńska, zdrowa – i tak też było! Za to właśnie chciałem podziękować koleżankom i kolegom, z którymi miałem przyjemność spędzić weekend w Szczecinku. Stworzyliście wspaniałą atmosferę i to dzięki Wam te zawody były tak udane! Udowodniliście wielu ludziom, że nie zawsze złowienie ryby jest najważniejsze. Liczą się emocje, dobra zabawa, koleżeństwo oraz frajda z naszej wspólnej pasji!
Wielkie podziękowania należą się też sędziom. Bez Waszej pomocy nie wyobrażam sobie tego wydarzenia. Każdy z Was wiedział, że to Wy jesteście dla wędkarzy, a nie oni dla Was – moim zdaniem zrobiliście swoją pracę wzorowo. Nawet lepiej, niż wzorowo! Po skończonych turach pomagaliście zawodnikom wodować łodzie, kierowaliście ruchem nadjeżdżających kolejnych aut, pomagaliście cumować jednostki przy brzegu. Wasza robota jest nieoceniona! Z taką załogą mogę robić wszystkie numery świata, zawsze i wszędzie! Dziękuję też Jarkowi, który  w strugach deszczu biegał z kamerą i uwieczniał zmagania zawodników.
Bardzo dziękuję sponsorom za fantastyczne nagrody, bowiem one nadają „smaczku” takim imprezom i motywują wędkarzy do szukania dużych ryb. Podczas trwania całej imprezy odbywały się pokazy sprzętu Savage Gear, podczas których wędkarze mogli pomachać fajnymi kijami i samemu sprawdzić jak pracują najnowsze przynęty tej firmy.
Na koniec serdeczne podziękowania dla organizatorów, dzięki którym ta impreza powstała, koleżankom i kolegom ze SZLOTu, SAPIKu, OSiRu oraz załodze Centrum Konferencyjnego ZAMEK za to, iż dzielnie znosiła nasze towarzystwo. Wielkie dzięki również dla ratowników WOPR za czujność oraz dbanie o bezpieczeństwo na wodzie.
Zmęczeni, ale zadowoleni i w komplecie wróciliśmy do domów!
Bardzo dziękujemy!

Ps. Zdjęcia użyte w materiale pozyskane ze strony zawodów:
https://www.facebook.com/Savage-Gear-Trophy-Szczecinek-2017-297771770629297/
oraz autorstwa R.Telicki, J.Pisarski, SZLOT, Savage Gear

Kamil „Łysy Wąż” Walicki

 

fot.9.jpg

W sobotę wieczorem, w Centrum Konferencyjnym ZAMEK odbywał się bankiet. Widzieliście kiedyś fontannę, z której tryska…..czyste 40%? ;-)

fot.10.jpg

Wspaniała fontanna zaginęła, ale nasz dzielny Felo odnalazł ją podczas niedzielnego śniadania.

fot.11.jpg

Jarecki za sterem kamery. Relacja filmowa niebawem!

fot.12.jpg

W niedzielę nie przestało padać nawet na sekundę, więc nie tylko zawodnicy ale i sędziowie byli przemoczeni. Robert zaprojektował wodoszczelną kapotę o wdzięcznej nazwie „baba Jaga”.

fot.13.jpg

Mimo ulewy humory dopisywały.

fot.14.jpg

Kwintesencja łowienia w teamie – sukces jest wspólny!

fot.15.jpg

Pięknie wybarwiony szczupak – oczywiście punktowany.

fot.16.JPG

Kolejna ryba do miary.

fot.17.JPG

Tuż przed rozpoczęciem drugiej tury.

fot.18.JPG

Start !!!

fot.19.JPG

Marek Szymański z córką Julką również polowali na ryby – czasem wędką, czasem aparatem.

fot.20.JPG

Najweselsza ekipa sędziowska – kto na nich trafił, ten na pewno się uśmiał.

fot.21.jpg

Dron, który po chwili filmowania z powietrza wylądował w wodzie…

fot.22.jpg

Ryb na echosondzie było bardzo dużo. Zarówno Trzesiecko jak i Wierzchowo pokazało zawodnikom niesamowite zapisy.

 

fot.23.JPG

Na sektorze.

fot.24.JPG

Zmęczeni po pierwszej turze.

fot.25.JPG

Robert dzielnie walczył na slipie. Gdy nie stał w wodzie po kolana pomagając wodować łodzie, kierował ruchem – człowiek petarda!

fot.26.JPG

Doszliśmy do wniosku, że zarówno kolorowa łódka jak i szary ponton są spoko – z obu pokładów da się wędkować ;-)

fot.27.jpg

Kolejni sędziowie w akcji.

fot.28.JPG

Ciężko jest sędziować i patrzeć jak inni łowią…. Ale najważniejsza jest dobra zabawa.

fot.29.JPG

Na zmokniętych i zmarzniętych, czekało ognisko, gorąca grochówka, kawa i herbata.

fot.30.jpg

Pokazy sprzętu Savage Gear.

fot.31.JPG

Mariusz Getka, prezes SZLOTu – jedna z osób, bez której ta impreza na pewno by nie powstała.

fot.32.JPG

Pełne skupienie przed ogłoszeniem wyników.

fot.33.jpg

Sędzia główny oraz sędziowie sektorowi.

fot.34.JPG

Sylwia, której wszędzie było pełno – dziewczyna, której zaangażowanie podziwiali chyba wszyscy!

fot.35.JPG

Pokaźna pula nagród.

fot.36.JPG

Nagroda specjalna – voucher dla dwóch osób na tygodniowy pobyt w polskiej bazie wędkarskiej Fishing Planet nad Ebro.

fot.37.JPG

Będzie się działo!

fot.38.JPG

Łowcy największego sandacza.

fot.39.jpg

Wesoła ekipa chłopaków, którzy zajęli III miejsce.

fot.40.jpg

Równie wesoła ekipa zajęła miejsce II

fot.41.JPG

Zwycięzcy !!!!

fot.42.jpg

Pamiątkowe zdjęcie

fot.43.jpg

I jeszcze jedno ;-)

fot.44.jpg

Do Szczecinka mam 500km. W tym roku odwiedziłem to miasto trzy razy, ale sezon jeszcze się nie skończył! Niedługo powrót do tego pięknego miasta i próby oszukania metrowego szczupaka oraz okoni 40+

Najczęściej oglądane

2015-03-31

2015-01-22

Aktualności. Crazy Fishermen Fishing TV Expedition Team 2015. Najlepsze filmy wędkarskie. Wszystkie prawa zastrzeżone.