Używamy cookies m.in. w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszej strony (zapamiętywanie preferencji i ustawień na naszych stronach, zbieranie anonimowych danych dla celów statystycznych). Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
ENG
PL

Moje zabawki dla dużych chłopców

2015-05-01

czyli mam świra na punkcie elektroniki wędkarskiej

„Panie, my tu takie ryby łowiliśmy, że ciężko było w podbierak zapakować, a gdzie byś Pan nie zakotwiczył, ryba gwarantowana” - tego typu opowieści często słyszę od starszych wędkarzy na różnych łowiskach. Niestety to już tylko historia, a stan naszych wód, w których pogłowie ryb jest coraz mniejsze, nie pozwala na swawolne wypłynięcie łódką „od tak”. Plan batymetryczny zbiornika to niemal obowiązek, a przynajmniej zwiększona szansa na sukces i każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę doskonale. Dlatego różni producenci echosond i elektroniki wędkarskiej wychodzą naprzeciw potrzebom wędkarzy, produkując coraz lepsze urządzenia, które umożliwiają stworzenia własnej mapy batymetrycznej.

 

lowrance-5.jpg

Teraz, pisząc ten artykuł uświadamiam sobie, że bez echosondy z GPS ani rusz, przynajmniej na zbiornikach, których jeszcze nie znamy. Kiedyś mój serdeczny kolega powiedział mi, że w sondzie najważniejsze jest to, żeby znać strukturę dna - i ja też się pod tym podpisuję obiema rękami. Jak zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem, nabyłem pierwsze echo liczącego się producenta w świecie elektroniki morskiej. Wtedy myślałem, że złapałem przysłowiowego byka za rogi i dokonałem zakupu na długie lata, ale życie szybko mnie wyprostowało. Ekran sondy po prostu się zepsuł, jednak na szczęście wciąż pokazywała głębokość. Jakoś przetrwałem na rybach, układając trochę po omacku w głowie swoją bajkę o charakterystyce dna. Można powiedzieć, że tak też się da, to prawda. Tylko dlaczego nie korzystać z dobrodziejstw firm, produkujących urządzenia do sondowania dna, poznawania ich ukształtowania, a nawet do namierzania ławic ryb?
Ja już posiadałem kilka echosond i obecnie zatrzymałem się na firmie Lowrance. Zaczęło się od HDS 5 i właśnie wtedy poczułem się, jakbym obcował z rybami. Zacząłem „czytać” dno i miejsca w których stoi ryba. Ta echosonda otworzyła mi oczy na to, co znajduje się głęboko pod powierzchnią wody i jak to wszystko wygląda w rzeczywistości. Mgliste wyobrażenia nabrały rzeczywistego wyrazu! Było mi mało, więc romans z HDS 5 trwał tylko jeden sezon, bo na rynek została wypuszczona echosonda HDS 9 touch generacji 2. No i tu dopiero zaczęła się zabawa. Szybciutko byłem już w posiadaniu całego zestawu wraz ze Structure Scan. To już była tylko kwestia czasu - zamontować na łódce i ogień na wodę. Wreszcie wypłynąłem ale nie wiedziałem jeszcze, jakie cudo sobie kupiłem - tym bardziej, że słyszałem różne opinie o ekranie dotykowym, ale uznałem, że ilu wędkarzy tyle opinii. Dlatego postanowiłem przekonać się samemu i teraz zaprzeczam opiniom, że niby ekran dotykowy trudno jest obsługiwać w ciężkich warunkach pogodowych (wysoka fala, ulewne deszcze) – bzdura! Sam ekran dzięki powłoce antyrefleksyjnej Solar Max jest bardzo dobrze czytelny w najgorszych warunkach, również przy słońcu i pod dużym kątem. Obsługa dotykowa ekranu nie sprawia żadnego problemu, a powiedziałbym, że jest bardzo łatwa i intuicyjna.  Dzięki DownScan zobaczyłem jak szczupaki kręcą się przy ławicach drobnicy albo stoją na podwodnych łąkach. Widok taki, że dech zapierał w klacie. Przy odpowiednim ustawieniu łodzi można powiedzieć, że zobaczyłem i złowiłem, bo to szczera prawda.
Nie byłbym sobą gdybym nie przetestował swojej nowej zabawki na wodach żyznych w ryby, dlatego szybciutko zakupiłem bilet na prom do Szwecji i przy okazji odwiedziłem swojego przyjaciela. Decyzja o przetestowaniu nowego echa na takiej wodzie była słuszna, bo uświadomiłem sobie jaki kombajn informacji posiadam na łodzi. Mój HDS 9 sprawdził się w 100%. Używając mapy batymetrycznej firmy Navionics, poruszałem się po szwedzkich wodach jakbym się tam urodził i znał ten teren doskonale, a wierzcie mi - nie jest to prosta woda. Podwodne skały są potencjalnym zagrożeniem i w każdej chwili grozi nam uszkodzenie dna łódki (w najlepszym wypadku uszkodzenie śruby silnika) dlatego uważam, że pływanie po obcym terenie bez odpowiedniego sprzętu bywa ryzykowne. Tu StructureScan przychodzi z pomocą. Dobrze ustawiony pokaże nam jakie niebezpieczeństwa znajdują się wokół łodzi i przy odpowiednim korzystaniu może uratować nam skórę.

 

lowrance-6.jpg


Trzeba też podkreślić znaczenie funkcji DownScan. O ile w „normalnej” sondzie widać drobnicę w kulach (na ekranie pokazuje się „kula” pływająca w toni), to dzięki tej funkcji, niemal można policzyć ile osobników mają stada śledzi czy drobnych płoci. Drapieżniki, które właśnie wpadły do stołówki widać jak na zdjęciu rentgena, a ja mogłem spokojnie zaplanować taktykę w jaki sposób dobrać się do rybek.
Jednak wszystko co piękne szybko się kończy i tak wróciłem na swoje ulubione łowisko sandaczowe na Słowacji. O dziwo, dopiero tu się przekonałem jakim sprzętem dysponuję. Nie wszystkie zbiorniki mają zrobioną batymetrię, a rozpoznanie tak dużej wody jest niezwykle ciężkie tym bardziej, że kryje ona zatopione wioski, stare koryta rzek i drogi, na których tak lubią stać sandacze. Dopiero teraz zrozumiałem, że posiadam idealną maszynę do namierzania ryb i miejsc, w których uwielbiają one przebywać. Ech, jaka to była przygoda - ja na etapie rozpracowywania swojej nowej zabawki. Każde odkrycie kolejnej podwodnej zabudowy czy gruzowiska, powodowało u mnie uśmiech na twarzy. Cieszyłem się jak dzieciak. W momencie gdy zobaczyłem na StructureScan starą drogę, obok której były filary zniszczonego mostu oszalałem ze szczęścia, bo taki widok naprawdę robi wrażenie. Tym bardziej, że byłem przekonany, że znam ten zbiornik dość dobrze. Życie znowu mnie zweryfikowało i okazało się, że znałem jedynie kilka miejscówek. To co kiedyś rozpoznawałem jako podwodną górkę, potrafiłem dodatkowo określić twardość dna i mogłem się domyślać, że to jakieś gruzowisko, teraz rozpoznawałem jako stare, zniszczone budynki. Osławiona betoniarnia, której tak długo szukałem i wreszcie znalazłem dzięki życzliwości innego wędkarza, okazała się jednym wielkim gruzowiskiem. To dopiero była frajda - dzięki funkcji DownScan zobaczyłem cienie przypominające olbrzymie płyty i wiszące łańcuchy. Nie będę opisywał jaka to była radość, gdy po paru rzutach zaczepiłem koguta i następnie jakimś cudem go odstrzeliłem, a pióra były całe brązowe od rdzy…z łańcuchów. Wtedy stwierdziłem, że posiadam urządzenie idealne i natychmiast wpadłem na pomysł, że muszę zgłębić technikę vertical. Ta metoda nad takim gruzowiskiem, mogę to stwierdzić z całą pewnością - to metoda doskonała. Dzięki sondzie można obserwować atak ryby na przynętę i sam moment brania, a pionowy hol sandacza 60 + to już dla każdego fajna zabawa.

 

lowrance-10.jpg


Zalety HDS 9 mógłbym wymieniać jeszcze długo, a są też takie, których sam nie zacząłem jeszcze rozpracowywać, np funkcja Insight Genesis, pozwalająca na stworzenie własnej mapy batymetrycznej. Jest też funkcja do której już powoli dorastam, umożliwiająca podłączenia podwodnej kamery (poczekajcie jeszcze chwilę…).
W tym sezonie Lowrance wypuszcza na rynek swoje nowe dziecko - HDS generacji 3 i serię Elit Chirp i teraz uwaga - serię Elite można połączyć siecią NMEA 2000 z innymi Chartplotterami, a jeszcze niedawno było to nie możliwe. Nowa seria Elite zaskakuje nawet ze względu na technologię CHIRP - już postaram się wytłumaczyć o co chodzi. Otóż większość echosond działa z pojedynczą częstotliwością co oznacza, że rozdzielczość obrazu i zdolność separacji obiektów ograniczona jest długością impulsu oraz częstotliwości. Dwie ryby stojące obok siebie będą widoczne jako jedno echo. Natomiast CHIRP wykorzystuje całe spektrum częstotliwości, ( LOW CHIRP: 20-60 khz, MID CHIRP :80-130 khz, a już HIGH CHIRP: 130-210 khz ) przez co obraz ma do pięciu razy większą rozdzielczość, a co za tym idzie zdolność separacji obiektów. Co jest istotną informacją, którą muszę się z wami podzielić, to fakt, że CHIRP emituje znacznie mniejszą moc, a to przekłada się na mniej zakłóceń powierzchniowych. Właśnie dzięki takim rozwiązaniom możemy zidentyfikować pojedynczą, interesującą nas sztukę wśród ławicy narybku. Przy klasycznej echosondzie  widzielibyśmy kulę ławicy o różnych odcieniach i moglibyśmy jedynie zgadywać, czy ten odcień w środku to właśnie szczupak lub sandacz, na którego właśnie polujemy. Przydatna funkcja, prawda?
Ja w tym sezonie będę używał HDS 9 gen 2, skonfigurowanego z HDS 12 gen 3. Obie sondy zostaną połączone dzięki sieci ETHERNET i NMEA 2000, a następnie  skonfigurowane z motor trolinngiem MotorGuide Xi5 z zestawem bramki Pinpoint GPS - i tu właśnie spełnia się moje marzenie w kwestii łowienia szczupaków. Tego typu rozwiązanie pozwala na dryfowanie wzdłuż trzcinowisk po ustalonej wcześniej na Plotterze trasie i beztroskiego obławiania ogromnych połaci wody, bez zbędnego zawracania sobie głowy innymi czynnościami. Są bowiem takie dni, w których żaden z kolegów po kiju nie może ci towarzyszyć, bo akurat żona sobie wymyśliła nową półkę w kuchni czy innymi „dziwnymi” czynnościami odciąga kumpla od wędki... Trzeba też wspomnieć o jeszcze jednej nowości Lowrance, jaką jest Outboard Pilot (pilot zaburtowy). Rozwiązuje on problemy, gdy warunki pogodowe dają nam ostro w kość, a w głowie rozwija się myśl, że na bank będą gryzły - tylko jak dryfować przy tak dużej fali? Nic prostszego - właśnie dzięki takim rozwiązaniom jak Outboard Pilot, ten problem znika. Skonfigurowana hydraulika silnika zaburtowego z HDS pozwala nam na wyznaczenie trasy dryfu na ploterze, a obławianie podwodnego spadu czy innego kantu dzięki takim rozwiązaniom, może okazać się dryfem doskonałym, obfitującym w piękne ryby. Dlatego wszystkim dryfkotwom mówimy „do widzenia” bo wszyscy wiemy, że o ile dryfkotwa sprawdza się w warunkach dużej fali, to niestety nie pozwala na dokładną eksplorację wody.

 

lowrance-4.jpg

 

 

lowrance-3.jpg


Nie będę ukrywał, że pierwsze testy całego sprzętu odbędą się na jednym z naszych jezior, gdzie postaramy się z kolegami z teamu Crazy Fishermen wykorzystać wszystkie te nowości do namierzenia kolejnej, pięknej „metrówy”. Dlatego już wkrótce napisze artykuł, jak nowy sprzęt sprawdza się na wodzie i podzielę się z Wami moimi nowymi doświadczeniami, a uwierzcie mi na słowo - będzie o czym pisać. I o ile wiele nowych, doskonalszych przynęt pozwala nam z roku na rok odnosić coraz lepsze wyniki, to tego typu rozwiązania elektroniki wędkarskiej prowadzą nas do sukcesu.
…a tak swoją drogą często się zastanawiam co by było, gdybyśmy nie posiadali takich rozwiązań w dzisiejszych czasach, gdzie coraz więcej podróżujemy po różnych zbiornikach wodnych i nie raz nie wiadomo jak i gdzie zacząć…
No nic, ja znikam montować swoje nowe zabawki i widzimy się na wodzie.


Robert Policha

Najczęściej oglądane

2015-10-20

2016-08-06

Porady i testy. Crazy Fishermen Fishing TV Expedition Team 2015. Najlepsze filmy wędkarskie. Wszystkie prawa zastrzeżone.