Używamy cookies m.in. w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszej strony (zapamiętywanie preferencji i ustawień na naszych stronach, zbieranie anonimowych danych dla celów statystycznych). Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
ENG
PL

Berkley PULSE SHAD

2017-01-10

Szczupakowy klasyk

 

Do opisania tej gumy zbierałem się dość długo i jak już zaczynałem…to leciałem nad wodę, bo ryby brały. I pewnie odkładałbym ten tekst jeszcze jakiś czas gdyby nie Przemek, który regularnie wierci mi dziurę w brzuchu, abym wreszcie coś napisał o Pulse Shadach. Więc…Przemas – ten tekst dedykuję Tobie, bo jesteś najlepszym motywatorem!

                                                

Pulse Shad produkowany jest w czterech wielkościach: 6cm, 8cm, 11cm oraz 14cm oraz ośmiu wariantach kolorystycznych. Moim zdaniem jest to doskonały przykład szczupakowej klasyki. Guma ma masywny ogon o dużej powierzchni, który „nabiera” sporo wody, dzięki czemu nie tylko ogon, ale cała przynęta mocno pracuje na boki. Pulse Shad majestatycznie kołysze się na boki, prowokując drapieżniki. Taką właśnie pracę gum uwielbiają szczupaki – szeroką, powolną, ale wyraźną. Moim zdaniem właśnie to jest największym atutem tej przynęty.

 

fot.1.jpg

 

Pulse Shad w rozmiarze 11cm i kolorze Pike. Nazwa zobowiązuje.

 

Kolejnym jej plusem jest materiał, z którego została wykonana. Guma jest mocna i mięsista, nie zsuwa się z główki jigowej nawet po kilkunastu wyholowanych szczupakach. Nie ma nic bardziej irytującego od sytuacji, gdy gumowy wabik po jednym czy dwóch braniach zsuwa się przy każdym rzucie lub nawet lekkim zacięciu. W wypadku Pulse Shadów ten problem na szczęście nie istnieje.  Mam wrażenie, jakby po nabiciu na główkę jigową guma sama zaciskała się na haku… Oczywiście bywa pocięta zębami, jednak wciąż pięknie pracuje i wciąż łowi. Zdarza się, że po kilku braniach z przynęty odpadną doklejone oczka, ale to wcale nie przeszkadza drapieżnikom.

 

fot.2.jpg

 

Pocięta, bez oka, ale wciąż skuteczna i łowna. Kolor Smelt – mi sprawdził się najlepiej.

 

fot.3.jpg

 

Weteran z głębokimi bliznami.

 

Patrząc na tę przynętę od góry od razu widać masywny grzbiet i wyraźne zwężenie w kierunku ogona. Aby uzyskać lepszą pracę na lekkich główkach, samo zwężenie posiada dodatkowe „nacięcia” (zwał jak zwał…). Plus takiego rozwiązania jest taki, że gdy ustawimy gumę pionowo, ogon zwisając w dół dotyka korpusu gumy, jest niezwykle swobodny – to właśnie doskonale wpływa na jej pracę. Minusem bywa to, iż czasem – gdy drapieżnik złapie zębami jedynie za sam ogonek, podczas silnego zacięcia ogonek zostaje w rybiej paszczy, a nam zostaje kocia morda i guma bez ogonka. To jednak jest sytuacja z którą spotykamy się dość często, bez względu na to jakimi gumami łowimy. Wiedzą o tym zwłaszcza łowcy sandaczy.

 

Najczęściej łowię na Pulse Shady w największym rozmiarze, czyli 14cm. Tej wielkości guma nie stanowi wyzwania nawet dla małych szczupaków, choć muszę przyznać dwie rzeczy – po pierwsze w większości ładowały mi w nią esoxy powyżej 70cm (największy jakiego miałem na tę przynętę to 102cm, choć siadały również niewymiarki), a po drugie w wodzie wygląda na większą, niż jest w rzeczywistości. Być może to przez masywny ogon i grzbiet(?).

Ważną rzeczą podczas łowienia tym gumisiem jest dozbrojka. Gdy drapieżniki żerują, ta guma jest wciągnięta aż po gardło, jednak gdy nie są chętne do współpracy, bardzo dużo szczupaków łapie przynętę od sporu, dosłownie końcem pyska. Tam powinna znaleźć się albo kotwiczka (na krótkiej, stalowej lub fluorocarbonowej dozbrojce) albo kotwiczka dwuramienna. Ja przeważnie sięgam po tę drugą opcję, ponieważ zaciętych brań jest tyle samo, a splątań podczas rzutów mniej.

Przy tej gumie w wielkości 14cm stosuję główki jigowe na haku 7/0 i dwuramienne dozbrojki w rozmiarze 4/0 – te wielkości pasują idealnie. Z kolei o rozmiar mniejsze Pulse Shady, czyli 11cm zbroję w główki jigowe na hakach 6/0 lub czasem nawet 5/0. Tej wielkości przynęty przeważnie nie dozbrajam, bowiem na nią dość często siadają niewielkie szczupaczki (choć te większe również), które nie mają problemów z jej połknięcie. Zdarza się jednak, że tu również zakładam dozbrojkę z dwuramiennej kotwiczki (rozmiar 1/0) jednak tylko w dniach, gdy szczupaki naprawdę nie są aktywne. Kilkukrotnie zdarzało mi się, że inne przynęty nie działały, a „jedenastka” Pulse Shad potrafił skusić drapieżnika, jednak szczupaki jedynie trącały je końcem pyska – wtedy dokładałem dozbrojkę.

 

fot.4.jpg

 

Dwuramienna kotwiczka jest moim zdaniem obowiązkowa przy tej przynęcie w rozmiarze 14cm.

 

fot.5.jpg

 

W ten sam sposób warto czasem dozbroić również „jedenastkę”.

 

fot.6.jpg

 

Dozbrojka znowu uratowała sytuację.

 

fot.7.jpg

 

Hak 7/0 oraz dozbrojka w rozmiarze 4/0 idealnie pasują do Pulse Shadów w wielkości 14 centymetrów.

 

fot.8.jpg

 

Na zwężeniu blisko ogona znajdują się „nacięcia” – dzięki nim te przynęty mają tak doskonałą pracę.

 

Opisywane przynęty fajnie pracują już pod minimalnym obciążeniem i 5 gram ołowiu wystarczy, aby wprowadzić te gumy w ruch. Dlatego nadają się nie tylko do łowienia na wodzie głębszej czy dwumetrowej, ale również na płyciznach.

 

Muszę wspomnieć również o kolorach, które sprawdziły mi się najlepiej. Killerem za każdym razem i na każdej wodzie okazywał się naturalny, czyli w pierwszej kolejności Smelt (tę przynętę po prostu trzeba mieć w pudełku ze szczupakowymi gumami), a w drugiej Pike oraz Sparkle Pearl. Nieźle spisywały się „okonie” (takie barwy przynęt coś w sobie mają i szczupaki je naprawdę uwielbiają) czyli FT oraz Perch, a na trąconej wodzie biały, czyli White Pearl. Pomarańczowe „oczojeby” kusiły szczupaki do brań na mętnej wodzie szkierów, ale – nie wiem czemu – w innych wypadkach brań było zdecydowanie mniej, niż na wcześniej wymienione kolory. Być może sam łowiłem nimi najmniej(?).

 

fot.9.jpg

 

Głodna metrówka i Pulse Shad 14cm zniknął w przepastnej gębie.

 

fot.10.jpg

 

W korpusie Pulse Shadów malowanych na wzór okonia (kolory FT oraz Perch), zatopiona została folia aluminiowa, która podczas pracy przynęty dodatkowo wabi drapieżniki refleksami odbijanego światła.

 

fot.11.jpg

 

Kilka wersji kolorystycznych.

 

fot.12.jpg

 

Realistyczne oko, które po kilku braniach „lubi” odpaść.

 

Jeszcze niedawno zakończyłbym na tym opisywanie Pulse Shadów, bowiem mniejsze ich rozmiary 6 i 8cm są moim zdaniem po prostu za małe na szczupaki. Nie chodzi o to, że zębate na nie brać nie chcą (bo biorą, przynajmniej na „ósemki”) tylko po co machać tak małą przynętą za szczupakiem? Zbyt dużo niewymiarowych ryb melduje się na kiju.

Od razu powiem, że na najmniejsze Pulse Shady (6cm) łowiłem dosłownie dwa czy trzy razy i złowiłem tylko jednego, niewielkiego szczupaka – dlatego pominę ten rozmiar. Ale o ośmiocentymetrowych warto napisać kilka sów i nie w kontekście łowienia szczupaków (choć biorą doskonale), a…sandaczy!

 

fot.13.jpg

 

Mój pierwszy sandacz na Pulse Shada. Czyli jednak działa!

 

Jeden z kolegów łowiący sporo sandaczy na pewnym zbiorniku zaporowym powiedział mi, że większość mętnookich z sezonu 2016 miał na…Pulse Shady w rozmiarze 8cm. Powiem szczerze, że ze względu na typowo szczupakową pracę tych gum nawet nie przeszło mi przez myśl, aby spróbować porzucać za sandaczami. Sezon powoli się kończył i nie udało mi się wyskoczyć na żaden ze zbiorników zaporowych, ale miałem okazję polecieć na sandacze na Ebro. Zapakowałem kilka sztuk tych przynęt i spróbowałem nimi pomachać. Złowiłem kilka sandaczy do około 60cm, jednak na pewno przetestuję Pulse Shady również na zaporówkach. Kolega na pewno nie ściemniał, więc…

 

Kamil „Łysy Wąż” Walicki

 

Najczęściej oglądane

2015-03-31

2015-01-22

Porady i testy. Crazy Fishermen Fishing TV Expedition Team 2015. Najlepsze filmy wędkarskie. Wszystkie prawa zastrzeżone.