Używamy cookies m.in. w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszej strony (zapamiętywanie preferencji i ustawień na naszych stronach, zbieranie anonimowych danych dla celów statystycznych). Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
ENG
PL

Czy echosonda łowi ryby?

2017-01-29

Wielokrotnie w mediach społecznościowych spotykam się z opinią, że „echosonda łowi ryby”. Wypowiedzi, a nawet zarzuty - choć nie bezpośrednio w moją stronę, to mimo wszystko ich forma bywa dość ciekawa. Otóż wychodząc naprzeciw z pomysłem napisania artykułu w tym temacie chciałbym Wam pokazać różnicę, kto tak naprawdę łowi ryby i dlaczego z echosondą - choć nie zawsze - jest łatwiej.

Patrząc z perspektywy spinningisty, bez znaczenia czy łowiącego z brzegu czy ze środków pływających uważam, że doświadczenie wynika z godzin spędzonych nad wodą, a nie z ilości zamontowanych na łodzi, kajaku czy pontonie echosond. Bardzo mylnym jest pojęcie spostrzegania faktu typu „nic dziwnego, że łowisz ryby, bo masz HDS-a, czy Elite Ti z TotalScanem”… Bzdura! Bez echosondy równie dobrze można sobie radzić z tą jednak różnicą, że sam proces odnajdywania potencjalnych miejscówek trwa o wiele dłużej. Jeśli nawet znamy nasze łowiska i łowimy w miejscach, które kiedyś przyniosły nam efekty, to nie oznacza, że drapieżnik tylko czeka, aż podamy tam przynętę.

 

hgfdghjlkhjgfdss (1 z 1).jpg

 

jgffhgjlkhjgdf (1 z 1).jpg

 

Jak dobrze wiecie, bez znaczenia czy to na rzece czy na jeziorze, cięższą przynętą jesteśmy w stanie ostukać dno określając czy jest głębiej czy płycej, czy na dnie znajduje się jakiś zaczep, czy jest tam twarda górka itd. W taki sposób najczęściej radzimy sobie na większych rzekach z tą różnicą, że mamy nadzieję twierdząc „w tym miejscu musi być drapieżnik”. Z czego to wynika? Oczywiście z oceny wzrokowej. Ułożenie nurtu, prądy wsteczne, wielkość klatek itp. Ale co w przypadku, kiedy jesteście gościnnie u kolegi, który wywozi Was na nieznane jezioro i nie ma zamontowanej echosondy? Doświadczenie skłania Was do obławiania w pewnej odległości linii brzegowej, skał, wystających na płytkiej wodzie drzew, pasa trzcin – czyli znów mamy do czynienia z oceną wzrokową. Oczywiście jesteście w stanie w kilka godzin, przypadkiem, stając na kotwicy wyłapać ciekawe miejsce nawet na środku jeziora, choćby podwodny stok kumulujący na szczycie szczupaki i na spadach okonie. Tego jednak nie wiecie na 100 %, ponieważ to tylko przypuszczenia wynikające z Waszego doświadczenia. Poza tym, że podczas opadu stwierdziliście obecność podwodnej górki, to intuicja jest prawie jak wędkarski totolotek. Więc każe Wam obławiać stok. To wszystko wymaga sporej ilości wypływanych godzin, dosłownie z zawiązaną opaską na oczach. Czy warto tracić czas, kiedy w dzisiejszych czasach, w dobie elektroniki, echosonda może nam odsłonić karty naszych łowisk?

 

jhgyfg (1 z 1).jpg

 

,hjgkjlj (1 z 1).jpg

 

mhgkjhh (1 z 1).jpg

 

Pamiętajcie, że nie sztuką jest położyć na ladzie sklepowej 20 000zł i kupić najlepszą echosondę na świecie. Jeśli nie potrafimy z niej korzystać, czytać emisji obrazu, to co tak naprawdę to zmieni? Dosłownie nic! Piękny, kolorowy i duży ekran, prezentujący jakieś bazgroły. Oczywiście nikt z nas nie urodził się Kopernikiem i jeśli nie wiecie jak korzystać z elektroniki wędkarskiej, mamy sporo materiałów w „sieci” i osób z niesamowitym doświadczeniem, które być może będą mogły nam pomóc.

Bez znaczenia jaki model posiadacie i w jaki sposób jest rozbudowany, o jakie technologie obrazowania. Nawet na zwykłym urządzeniu ze standardowym obrazowaniem w technologii Chirp, wiemy o wiele więcej, niż z założoną opaską na oczach. Echosonda pokarze nam twardość dna, ułożenie struktury, wyświetli łuki ryb o różnych kształtach czy zmierzoną głębokość. To wszystko jedynie pomaga nam namierzyć drapieżnika, a nie jak wiele osób uważa – łowi za nas ryby. Pamiętajcie, że ECHOSONDA RYB NIE ŁOWI, a jeśli nawet napłyniecie na stado sandaczy to nie oznacza, że któryś z nich w przeciągu sekundy po opadzie, ziewnie do Waszej przynęty.

Jeśli Wasze echosondy posiadają więcej systemów obrazowania, to należy wycisnąć z nich ostatnie soki. Cieszcie się z technologii StructureScan, a w niej Down Scan Imaging (pionowe obrazowanie), oraz SideScan (boczne obrazowanie). Systemy o wiele szybciej i łatwiej pozwolą Wam zrozumieć łowiska i utarte stereotypy, dlaczego ryby trzymają się podwodnych karczy, półek skalnych, czy piaszczystych stoków.

Używając od roku model Lowrance Elite Ti z przetwornikiem TotalScan dziś mogę powiedzieć, że urządzenie pomogło mi zrozumieć podwodny świat łowisk, na których najczęściej przebywam. Choć moje początki z systemami DSI oraz SideScan były bardzo trudne, dziś jestem w stanie śledząc stado okoni w porze lata, określić kierunek płynięcia za drobnicą. Co najważniejsze, pamiętajcie - echosonda ryb nie łowi, nie daje gwarancji na brania, a jedynie pomaga namierzać potencjalne miejscówki, a w nich ryby.


Z wędkarskimi pozdrowieniami

Paweł Jaworski

 

Najczęściej oglądane

2015-03-31

2015-01-22

Porady i testy. Crazy Fishermen Fishing TV Expedition Team 2015. Najlepsze filmy wędkarskie. Wszystkie prawa zastrzeżone.