Używamy cookies m.in. w celach zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z naszej strony (zapamiętywanie preferencji i ustawień na naszych stronach, zbieranie anonimowych danych dla celów statystycznych). Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
ENG
PL

Wyprawa na Madagaskar

2017-12-26

Pierwsze starcie z GT (Giant Trevally)

Po powrocie z Madagaskaru, postanowiłem napisać kilka zdań.
Początki były bardzo trudne. Panująca od kilku miesięcy epidemia dżumy, trochę pokrzyżowała nam plany. Czterech członków grupy zrezygnowało z wyprawy, w obawie o swoje zdrowie i życie. My postanowiliśmy zaryzykować. Do Antananarywy przylecieliśmy około godziny 23.40. Krótki sen w hotelu i następnego dnia wylatujemy do Diego Suarez. Tam zatrzymujemy się w hotelu Grand Hotel, który przez kilka następnych dni jest naszym lokum. Pierwsze dwa dni poświęcamy na zwiedzanie parków narodowych, usytuowanych w pobliżu Diego Suarez. Miejscowa przyroda robi na nas niesamowite wrażenie. Podziwiamy kameleony, gekony, lemury, mangusty oraz różnego rodzaju paskudztwa w postaci robali i pająków. Trzeci dzień jest dniem wolnym, szykujemy się do wędkowania.

fot.1.JPG

Kameleon.

fot.2.JPG

Na tym zdjęciu widać krzew, na którym znajduje się gekon (jakaś endemiczna odmiana). My nie mogliśmy go zlokalizować, dopiero nasz przewodnik wskazał go nam patykiem.

Nasze bagaże zostają przetransportowane na katamarany, a sprzęt wędkarski jest ulokowany na dwóch łodziach wędkarskich. Wypływamy w niedzielę o godzinie 5.30 przy bardzo silnym wietrze i falach dochodzących do trzech metrów. Podróż na łowisko to istny hardcore. Fale zalewają nasze bagaże i nas samych, jesteśmy cali przemoczeni. Z uwagi na warunki pogodowe, nasi przewodnicy postanawiają pominąć miejscówki położone w pobliżu Diego Suarez i płyniemy bezpośrednio do miejsca docelowego, czyli niewielkiej zatoki osłoniętej nieco od silnego wiatru. Podróż zajmuje nam około 3,5 godziny. W końcu docieramy. Jesteśmy mokrzy, zziębnięci i poobijani. Zaczynamy wędkowanie. Ja jestem na łodzi wspólnie z Maciejem Rogowieckim i Adrianem, kolegą Maćka. Super ekipa. Do kompletu mamy jeszcze, według mnie najlepszego przewodnika, Francuza mieszkającego na stałe na Madagaskarze - Nikola. Początki są dla mnie trudne. Morski popping to dla mnie nowość i pierwsze dwa dni poświęcam na naukę i obserwowanie innych. Nikola zostaje moim mentorem. To co gościu robił z wędką, wprawiało mnie w osłupienie. Jego rzuty i sposób prowadzenia przynęty to istne mistrzostwo. Ruchy poppera dostosowywał nawet do falowania wody! Szok. Do tego był napalony jak arab na kurs pilotażu. Prawdziwy maniak i super wędkarz. Jak ja nie dawałem rady, to wchodził na moje miejsce (na dziobie łodzi) i wędkował. Jego rekordowy GT miał 63 kg - prawdziwe monstrum. Po dwóch dniach nauki zaczynam wędkować. Maciek użyczył mi poppera, jednego z wielu jakie zabrał ze sobą. Okazało się, że moje przynęty są za małe i nie bardzo można nimi łowić. Łowię swoje pierwsze dwa GT, takie około 5kg. Następnie na moim zestawie melduje się egzemplarz znacznie większy, około 10kg. W tym samym czasie Maciej ma już około 15 sztuk, w tym okaz 38 kg, a Adrian kilka sztuk po ok. 25kg, dwa tuńczyki żółtopłetwe i jedną makrelę (Kingfish).
Kolejnego dnia z rana dopada nas ulewa, podczas której łowię GT 27kg (waga szacunkowa podana przez przewodnika). Jeszcze nigdy nie miałem na wędce tak silnej ryby! Jestem pod wrażeniem. W tym momencie realizuję swój plan minimum podczas tej wyprawy (założyłem sobie, że jak złowię GT ok. 25kg, to wyjazd uznam za udany). Ciśnienie ze mnie schodzi i już wędkuję na luzie.

fot.3.JPG

Spełnienie moich marzeń – GT o masie około 25-27kg!

fot.4.JPG

K
atamaran, który przez sześć dni był naszym domem. Obok zacumowana jest łódź, z której łowiliśmy.

Kolejnego dnia (czwartek) wiatr trochę zelżał i postanawiamy popłynąć nieco dalej. Kolejne miejscówki Nikola robią na nas niesamowite wrażenie. Niestety wysokie jeszcze fale uniemożliwiają nam skuteczne wędkowanie. Rzuca tylko Maciej. Adrian odpuszcza zupełnie, a ja trochę rzucam i trochę odpoczywam. Podczas jednego z kilku rzutów mam wyjście i atak rekina (na oko 2 metry długości), na moje szczęście ryba nie trafia w przynętę. Tego dnia (do lunchu ok. 13.00) nie łowimy żadnej ryby. Po krótkim odpoczynku na katamaranie, Nikola proponuje nam abyśmy dzisiaj zostali nieco dłużej i spróbowali powędkować po zmroku. Płyniemy na jedną z bliżej położonych miejscówek (oczywiście od katamaranu). Pierwsze kilkanaście minut bez brania. Wędkujemy wszyscy, tym razem nikt nie odpuszcza. Nikola dojrzał pod powierzchnią wody ławicę małych ryb (livebait) i krzyczy do nas CAST!!! CAST!!!. Rzucamy. Pierwszy branie ma Adrian, następnie ja zacinam. Moja wędka wygina się do granic możliwości, kołowrotek oddaje plecionkę, a ja stoję i nie mogę nic zrobić. Po raz pierwszy byłem w takiej sytuacji. Zupełna bezradność. Nie jestem w stanie zatrzymać ryby, która prawdopodobnie dociera do dna, a plecionka zostaje przetarta o jedną z podwodnych raf. Tracę rybę życia, a z nią przynętę Maćka. Pomocnik kapitana ponownie szykuje mój zestaw i zaczynam łowić. W tym czasie Maciek z Adrianem wyciągają kilka ryb (15 - 25 kg). Wreszcie i ja mam branie. Wyciągam kolejnego GT (ok. 25 - 27 kg). Fotka i ryba wraca do wody. Kolejne branie ma Adrian, tuż przy łodzi. Nie widzimy ataku (jest już ciemno), tylko słyszymy głośny plusk jakby ktoś skoczył do wody na „bombę”. Poruszenie na łodzi sygnalizuje nam, że jest to duża ryba. Kilkunastominutowa (tak nam się wydawało) walka i na łodzi ląduje ryba, której rozmiary są niewyobrażalne. Nikola dokonuje pomiarów. Mierzy długość ryby, jej obwód i chyba coś jeszcze. Oznajmia nam - 42 kg!!!!! Jesteśmy w szoku. Zdjęcia, znakowanie ryby i Adrian w charakterystyczny sposób wypuszcza rybę. Brania się kończą. Jest godzina 19.20 - wracamy na katamaran. Nigdy nie zapomnę tego momentu. Płyniemy do zatoki zmęczeni ale szczęśliwi i w zupełnej ciszy. Tylko Maciej powiedział „spójrzcie na niebo". Jeszcze nigdy nie widziałem tylu gwiazd na niebie. Chyba sfilmowałem ten moment, ale nie jestem pewien. Muszę przejrzeć nagrania. Wstyd się przyznać ale jeszcze tego nie zrobiłem. To było najlepsze wędkarskie kilkadziesiąt minut w moim życiu.

_DSC4531.JPG

Kolejny GT.

DSC_5710.JPG

Jobfish.

Następnego dnia płyniemy w kierunku Diego Suarez. Oczywiście jeszcze wędkujemy, ale już bez szału. Tak kończy się nasz pobyt na Madagaskarze.
Podsumowanie: wyjazd uznaję za udany. Złowiłem 6 GT (w tym dwa po około 25-27 kg) i jednego Jobfish’a. Byłem świadkiem połowu dwóch największych ryb podczas tej wyprawy (ryba Macieja 38 kg i Adriana 42 kg). Poznałem nowy rodzaj wędkarstwa, który z całą pewnością będzie moim numerem 1. Szkoda tylko, że nie trafiliśmy w pogodę. Według relacji przewodnika, wiatr uniemożliwił nam dotarcie do większości miejscówek (ponoć obłowiliśmy tylko 10 % wszystkich miejsc). Wysokie fale miały też wpływ na samo wędkowanie. Trudno się rzucało i trudno było prowadzić przynętę.
Wiem jedno - kolejny punkt na mojej wędkarskiej mapie to Andamany. Ryba numer jeden na mojej liście to GT. Teraz muszę tylko dokonać małej korekty w moim sprzęcie. Kołowrotek Daiwa Saltiga 6500H - może zostać. Plecionkę muszę wymienić na Daiwa Saltiga 12 braid 0,45 mm. Wędka Daiwa Saltiga GT86 - ponoć może być ale do stickbaitów. Do popperów muszę kupić Carpentera. No i przynęty - największe i najlepsze. Tu nie może być lipy. Za jedną trzeba zapłacić około 50 - 80 euro (trudno, nikt nie mówił, że będzie lekko)…
Madagaskar przeszedł do historii. Pozostaną tylko wspomnienia i fotografie. Oczywiście dzisiaj zrobiłbym to inaczej i lepiej. Zawsze płacimy frycowe, ale ktoś musi przetrzeć szlaki. Z wyprawy tej pozostanie kolejna porcja wędkarskiego doświadczenia, które jest bezcenne podczas pogoni za wodnymi potworami. Wiem jedno. GT to najsilniejsza ryba świata, a jej powierzchniowe ataki są bardzo widowiskowe. Myślę, że pokrótce oddałem klimat wędkowania i pobytu na Madagaskarze.
Pozdrawiam

Marcin Mamys

 

Najczęściej oglądane

2015-03-31

2015-01-22

Znad wody. Crazy Fishermen Fishing TV Expedition Team 2015. Najlepsze filmy wędkarskie. Wszystkie prawa zastrzeżone.